W pracy. Stoimy przy taśmie. Towaru jak na lekarstwo. Z nudów przekomarzamy się. Rozmowa schodzi na ceny w sklepach.
Jaśko
- Ja dziś zaszedłem do sklepu. Wziąłem bułki, maślankę i dwie paczki fajek. Za wszystko zapłaciłem prawie pięćdziesiąt złotych. I tak pomyślałem sobie... jakie drogie te bułki, dodały głosy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz