Jaśko tłumaczy współpracownikom:
- Wy nie patrzecie na kobiety z Mzo. I nie nabierajcie od nich złych nawyków. To, że niektóre się obijają to jest sprawa ich brygadzistek i kierowniczki. My mamy im udowodnić, że nie odstajemy od nich zapałem do pracy, a w niektórych przypadkach, jesteśmy przodującymi pracownikami.
Nagle, zanim Jaśko skończył swój wywód, za jego plecami pojawił się pan od grabi i szczotki
-....Ale zajechało trutniem, dodały głosy.
Cóż, trochę racji miały.
