-I wtedy Pani doktor...
-To ty leczysz się u doktorki a nie u doktora!?
-Doktorki bardziej znają się na rzeczy. Na początku , a jakże, polazłem do pana doktora. Zaprosił mnie do gabinetu, poczęstował kawą, pogłaskał się po głowie i zrobił mądrą minę. Zachęcił mnie swoją postawą więc zacząłem opowiadać mu o swoich zakręconych myślach. Słuchał z uwagą. Na koniec podrapał się za uchem. Spojrzał na mnie i rzekł "wie Pan... ja też pochlałem w ten weekend". I tym sposobem okazało się, że nie jestem chory tylko mam kaca.
-Ha, ha. A jak znalazłeś się w psychiatryku?
-A to już bardziej realistyczna historia. Matka zaprosiła mnie na naleśniki, które uwielbiam. Jednak gdy zasiadałem do stołu w drzwiach stanęło trzech panów w białych kitlach. Powiedzieli, że przysyła ich jakiś Prado z prośbą bym przymierzył jego najnowszy sweterek. Ja tam na modzie się nie znam, ale nie przypadły mi do gustu te długie rękawy... I zanim się zorientowałem, że to podstęp, już siedziałem w karetce. Wieźli mnie przez miasto zawiniętego jak baleron. I jak na złość jeden z pielęgniarzy oglądał gazetkę dla dorosłych, a że jestem wyczulony na estetykę kobiecego ciała to...
-Gdy znalazłem się w gabinecie lekarki spytała mnie czy może coś dla mnie zrobić, a ponieważ kiedyś ksiądz powiedział mi, że w sytuacjach podniecających, aby uchronić się od grzechu, należy podrapać się po... częściach intymnych, mocno, tak żeby się zaczerwieniły, bo wtedy odechciewa się .... no wiecie czego, więc poprosiłem ją aby walnęła mnie w jaja. I tak zostałem wariatem.