Jaśko, po nieprzespanej nocy, walczył z własną słabością do dymiącego suszu. Walczył z chęcią zapalenia ale uległ nałogowi. Przypalając papierosa czuł lekką konsystencję. Z jednej strony miał wyrzuty sumienia. Ale z drugiej strony... w końcu nie nadarmo w szpitalach dla psychicznie chorych były palarnie. Uśmiechnął się w duchu bo znalazł wytłumaczenie dla własnej słabości. I wtedy, niespodziewanie usłyszał:
-.... bądź jak Trump. Dasz radę, szepnęły głosy.
O dziwo, musiał zgodzić się z nimi. Bo Trump, po tylu trudnościach, kłód rzucanych pod nogi, tylu pozwów sądowych, kiedy wydawało się, że już leży na łopatkach - powstał! I znalazł się na szczycie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz